Dwie legendy w rocznicę Wojny Palikowej

 

BRYCZKA

W latach 70 ubiegłego wieku w obejściu Zielińskich z Upiłki można było zobaczyć niszczejąca bryczkę. Niestety nie wytrzymała próby czasu. A szkoda, gdyż wiąże się z nią piękna historia z walk Kaszubów o sprawiedliwą granicę na Gochach. Zwanych dzisiaj „Wojną Palikową”. Piękna, bo radosna, w której jest trochę folkloru, wiosny i tryumfu. Choć nie ma na to dowodów, a historia ta znana jest z opowiadań najstarszych mieszkańców Konarzyn, Upiłki i Borowego Młyna warto o niej wspomnieć. Gdy umilkły nadgraniczne zwady i w miejscu gdzie wyrwane nie tak dawno paliki zatrzymały tyczenie granicy panował „rozejmowy” spokój, wówczas udała się do starosty chojnickiego delegacja miejscowych Kaszubów. Starostą był ziemianin, inż. budowy mostów, Stanisław Sikorski. Zaopatrzona przez niego w stosowne dokumenty delegacja udała się do kierowanej przez francuskiego generała Duponta Międzynarodowej Komisji Granicznej w Toruniu. Tam sprawą granicy zajął się Wiktor Kulerski. W wyniku tych działań na Gochy w maju 1920 r. przybyli przedstawiciele komisji by ostatecznie podjąć decyzję w sprawie przebiegu granicy. Jak to w takich sytuacjach bywa jak jest praca to powinna być i kontrola. Tak było i w tym przypadku, by zapoznać się z problemem na miejscu, a przy okazji skontrolować pracę swoich podwładnych na Gochy udał się sam szef gen. Charles Dupont. Należy przypuszczać, że najpierw dotarł do Konarzyn, gdyż w miejscowym dworku (Kornlage) Scheunemannów zakwaterowany był oficer kierujący pracami komisji skąd udał się w kierunku Borowego Młyna. O przyjeździe generała wiedziano w Borowym Młynie, dlatego postanowiono wyjść mu naprzeciw w Upiłce, po entuzjastycznym powitaniu jego samochód tak jak zaplanowano utkwił w piaszczystej drodze. Według mieszkanki Rekowa Janiny Czapiewskiej powitanie generała nastąpiło nie na drodze, lecz na moście w Upiłce. Głównym witającym był Jakub Zieliński. Był szanowanym gospodarzem, właścicielem 89 ha ziemi. Witając się z generałem Zieliński zaproponował mu by ze względu na piaszczyste drogi dalszą podróż odbył bryczką. Zaproponował swoją. Gdy generał wyraził zgodę, zgromadzeni w Upiłce Kaszubi byli na tę okoliczność przygotowani, nie dość, że powitali go entuzjastycznie to niemal na rękach przeniesiono generała do wystrojonej w kwiaty i kolorowe wstążki bryczki i w niej wśród wiwatów Francuz odbył dalszą drogę. Korzystna dla mieszkańców Gochów granica, przebiegała już jak najbardziej korzystnie a gen Dupont stał się miejscową legendą. Prawdę powiedziawszy mógł to być inny oficer francuski jednak nikt na Gochach nie dopuszcza myśli, że tak mogło być.

JAK TYCZONO GRANICĘ W BRZEŹNIE SZLACHECKIM.( według Marek Miler „ Zaczrowany Kamień Podania ziemi bytowskiej i miasteckiej Wyd Region 2004 s.45/46.)

Gdy w Brzeźnie wypadło tyczenie granicy polsko – niemieckiej zjechali się tu różni urzędnicy i mierniczowie obu nacji. Mając miejscowych za nic chodzili po ich polach jak popadnie. Po pewnym czasie, ktoś z miejscowych dowiedział się , że urzędnicy dogadali się między sobą i Brzeźno miało być po polskiej stronie a pola i łąki po niemieckiej. Potwierdzeniem tego były wbijane paliki wytyczające granicę. Ktoś z miejscowych zaproponował by postąpić tak jak w Borowym Młynie, inny starszy wiekiem o imieniu Jakub uznał, że nim coś się zrobi warto poradzić się księdza. Zgodzono się z nim i pełni obaw Brzeźnianie poszli na plebanię. Ksiądz proboszcz wysłuchawszy ich zadumał się na chwilę i rzekł pytając ; to mówicie że paliki już wbite? Tak potwierdzili. Na polach? Ano na polach rzekli. Na to ksiądz kontynuował swoje rozważania ; ale przecież pole do pola podobne, a obcy terenu nie znają? Ano nie znają i lekceważą swoja robotę bo z Niemcami się dogadali i raz są a raz ich nie ma. Ksiądz ni to pytając ni proponując powiedział : a gdyby im te paliki przestawić , czy się zorientują, przecież te wasze pola jak bliźniaki do siebie podobne ? Ano podobne – rzekli. Pomyśleli i znaleźli rozwiązanie zgodnie z ideą księdza. Granica według urzędników miała przebiegać od jeziora Brzezinek Duży dalej wzdłuż lasu do Brzozowa. Zauważono , że można ją tak poprowadzić tylko, że od jeziorka Białe i dalej też wzdłuż lasu. W nocy paliki przestawiono tak by było dla Brzeźna wygodnie a dla urzędników podobnie. Nikt z nich nie zweryfikował ponownie wytyczenia granicy i gdy przywieziono słupy, Brzezinianie chętnie pomagali robotnikom je rozstawiać

Zdjęcia: Zbigniew Stacharski;

Zdzisław i Krzysztof Myszka,

Janina Czapiewska,

Krystian Czapiewski;

https://historia.trojmiasto.pl/Charles-Joseph-Dupont-Ulubiony-francuski-general-Kaszubow-n146170.html?;https://www.gdanskstrefa.com/general-charles-j-dupont-i-jego-zwiazki-z-pomorzem/;

Narodowe Archiwum Cyfrowe; Andrzej Szutowicz

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone

 

 

 

Wiadomości z regionu

Komisariat SG Brzeźno

Wyślij Widokówkę

koperta

logo eop 210